Pułtusk zarobi na turystach? „Wenecja Mazowsza” może zyskać na nowych przepisach
Nowe przepisy dotyczące opłaty miejscowej i najmu krótkoterminowego, nad którymi pracuje Ministerstwo Sportu i Turystyki mogą mieć znaczenie dla Pułtuska. „Wenecja Mazowsza” może zyskać dodatkowe środki na rozwój turystyki, promocję miasta i utrzymanie atrakcji odwiedzanych przez gości.
Czy opłata miejscowa stanie się szansą dla Pułtuska?
Planowane zmiany w zasadach pobierania opłaty miejscowej mogą mieć znaczenie nie tylko dla największych kurortów i uzdrowisk, ale także dla miast takich jak Pułtusk. „Wenecja Mazowsza”, ze swoim rynkiem, zamkiem, Narwią, przystanią, zabytkami i coraz mocniej rozwijaną ofertą weekendową, może znaleźć się wśród miejsc, które zyskają nowe narzędzia do finansowania turystyki. Jeżeli przepisy zostaną zmienione w kierunku wskazywanym przez resort sportu i turystyki, większe znaczenie mogą mieć walory turystyczne miejscowości, a nie wyłącznie kryteria klimatyczne czy krajobrazowe.
Dziś opłata miejscowa jest pobierana od osób przebywających w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych w miejscowościach spełniających określone warunki - głównie klimatyczne. W praktyce oznacza to, że część miast atrakcyjnych turystycznie może mieć trudności z korzystaniem z tego mechanizmu, jeśli nie spełnia obecnych, dość sztywnych wymogów. Dla Pułtuska to ważny temat, bo miasto od lat buduje markę miejsca idealnego na krótki wyjazd, spacer nad Narwią, rodzinny weekend i jednodniową wycieczkę z Warszawy.
„Wenecja Mazowsza” ma atuty, ale potrzebuje pieniędzy na turystykę
Pułtusk ma to, czego wiele miejscowości próbuje sobie dopiero dopisać w folderach promocyjnych: historię, rzekę, zabytkowy układ miejski i rozpoznawalne określenie „Wenecja Mazowsza”. A teraz także obwodnicę. Problem polega na tym, że sama ładna nazwa nie sprząta bulwarów, nie remontuje infrastruktury i nie finansuje promocji miasta. Opłata miejscowa, jeśli byłaby możliwa do szerszego zastosowania, mogłaby stać się jednym ze źródeł środków na utrzymanie i rozwój atrakcji turystycznych.
Takie pieniądze mogłyby zostać przeznaczone m.in. na oznakowanie tras spacerowych, utrzymanie terenów nad Narwią, promocję lokalnych wydarzeń, wsparcie informacji turystycznej czy poprawę estetyki miejsc odwiedzanych przez gości. Dla mieszkańców byłoby to szczególnie istotne, ponieważ ruch turystyczny generuje korzyści dla gastronomii, noclegów, handlu i usług, ale jednocześnie powoduje koszty po stronie samorządu. Krótko mówiąc: turyści zostawiają pieniądze, ale zostawiają też śmieci, zużywają infrastrukturę i oczekują wygody.
Dane pokazują potencjał, ale też problem z pełnym obrazem turystyki
Według danych opartych na GUS/BDL, w 2022 roku w gminie Pułtusk odnotowano 550 turystów zagranicznych korzystających z noclegów oraz 2066 udzielonych im noclegów. W 2023 roku było to 449 turystów zagranicznych i 1020 noclegów, a w 2024 roku 338 turystów zagranicznych i 615 noclegów. Najnowsze zestawienie za 2025 rok pokazuje odbicie: 526 turystów zagranicznych oraz 1213 noclegów.
Te liczby nie obejmują całego ruchu turystycznego, zwłaszcza jednodniowych gości, uczestników wydarzeń, osób przyjeżdżających z Warszawy, rodzin odwiedzających miasto w weekend czy turystów korzystających z nieformalnych form zakwaterowania.
Rejestr noclegów ma uderzyć w szarą strefę
Równolegle z dyskusją o opłacie miejscowej trwają prace nad przepisami dotyczącymi najmu krótkoterminowego. Projekt zakłada utworzenie Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych, w którym mają znaleźć się apartamenty, mieszkania i domy wynajmowane turystom na krótkie pobyty. Każdy obiekt miałby otrzymać indywidualny numer identyfikacyjny, podawany m.in. w ofertach internetowych.
Dla Pułtuska może to oznaczać większą przejrzystość rynku noclegowego i lepsze dane o tym, ilu gości faktycznie korzysta z lokalnej bazy. Dziś oficjalne statystyki nie zawsze pokazują pełną skalę turystyki, bo część pobytów odbywa się poza klasycznymi hotelami i pensjonatami. Po wprowadzeniu rejestru - jak planuje ministerstwo - łatwiej byłoby planować promocję, inwestycje i ewentualne wpływy z opłat, zamiast opierać się na domysłach.
Ile turysta zapłaci za noc? Stawki mają wzrosnąć
Projekt przygotowywany przez resort finansów przewiduje podniesienie maksymalnych stawek opłaty miejscowej i uzdrowiskowej. W przypadku podstawowej opłaty miejscowej stawka miałaby wzrosnąć do 3,56 zł za noc, a w miejscowościach na obszarach ochrony uzdrowiskowej do 5,03 zł. Opłata uzdrowiskowa miałaby wynosić maksymalnie 6,86 zł za noc.
W praktyce dla turysty byłby to niewielki dodatek do ceny noclegu, ale dla miasta odwiedzanego przez gości mogłoby to oznaczać rosnące wpływy. Kluczowe jest jednak to, czy Pułtusk mógłby spełnić nowe kryteria poboru opłaty miejscowej, jeśli większy nacisk zostałby położony na walory turystyczne. W przypadku miasta z tak silną marką jak „Wenecja Mazowsza” temat wydaje się wart poważnej analizy.
Pułtusk ma naturalną przewagę w postaci położenia nad Narwią i bliskości Warszawy. Dla wielu osób może być alternatywą dla zatłoczonych miejscowości wypoczynkowych, zwłaszcza przy krótkich wyjazdach.
To może być moment dla lokalnej turystyki
Zmiana definicji opłaty miejscowej mogłaby otworzyć drzwi miastom, które są atrakcyjne turystycznie, ale dotąd nie mieściły się wygodnie w obecnych przepisach. Pułtusk, ze swoją historią, rzeką, zabytkami i rozpoznawalną marką, jest przykładem miejsca, które może na takiej zmianie skorzystać. Warunek jest jeden: trzeba potraktować turystykę nie jako ładny dodatek do folderu promocyjnego, ale jako realną część lokalnej gospodarki.
Dla mieszkańców oznaczałoby to szansę na dodatkowe dochody lokalnych firm, większą promocję miasta i lepsze utrzymanie przestrzeni publicznej. Dla samorządu byłaby to możliwość pozyskania pieniędzy od osób korzystających z turystycznej infrastruktury, a nie wyłącznie od mieszkańców. Dla Pułtuska może to być więc nie tylko zmiana podatkowa, ale także test, czy „Wenecja Mazowsza” potrafi przekuć swój potencjał w konkretne korzyści.
Jarosław Kopeć