Zgodnie z raportem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) z 2025 r. w krajach Unii Europejskiej co roku płonie powierzchnia odpowiadająca dziesięciokrotności obszaru Warszawy (ok. 5250 km kw). Wśród przeanalizowanych państw Polska znalazła się w grupie krajów, w których duże pożary lasów występują rzadko. W powojennej historii Polski odnotowano jednak pożary, w których ogień obejmował tysiące hektarów terenów leśnych.
Szczególnie tragiczny pod względem pożarów lasów był sierpień 1992 r. Susza oraz dochodząca wtedy do 40 st. C temperatura doprowadziła do dwóch największych pożarów w historii powojennej Polski. Największy rozpoczął się 26 sierpnia 1992 r. w Kuźni Raciborskiej, strawił ponad 9 tys. ha lasów i kosztował życie dwóch strażaków. Przyjmuje się, że pożar prawdopodobnie spowodowały iskry z kół przejeżdżającego pociągu.
W szczytowym momencie, 27 sierpnia, pożar w Kuźni Raciborskiej powiększał się nawet o ponad 10 ha na minutę. Ogień przesuwał się po wierzchołkach drzew, dochodziło do przerzutów na odległość kilkuset metrów, często nad głowami pracujących strażaków. Przełom nastąpił 30 sierpnia, kiedy po raz pierwszy udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja dogaszania trwała jeszcze trzy tygodnie.
Pożar miał obwód 120 km i rozciągał się z południa na północ na przestrzeni 36 km w linii prostej. W akcję zaangażowanych było ponad 10 tys. strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników. Do dyspozycji mieli 1,1 tys. samochodów pożarniczych, 12 czołgów, pługów i spychaczy, 8 śmigłowców, 26 samolotów, 50 cystern kolejowych do transportu wody oraz 6 lokomotyw.
Do akcji ściągnięto strażaków i sprzęt z 30 spośród 49 ówczesnych województw. Spłonęło 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Do szpitali trafiło 50 osób z oparzeniami, a około 2 tys. odniosło drobne urazy. Obroniono ponad 40 tys. ha lasu, a także wszystkie wsie i przysiółki znajdujące się na obszarze objętym żywiołem. Nie spłonął ani jeden dom ani budynek gospodarczy. Według szacunków z 2010 r. łączna wartość strat poniesionych przez Lasy Państwowe zbliżyła się do 300 mln zł.
Z kolei drugi co do wielkości pożar objął w 1992 r. Puszczę Notecką. Ogień pojawił się 10 sierpnia między miejscowościami Miały a Drawski Młyn, od iskier z zablokowanych hamulców jednego z wagonów pociągu. W ciągu zaledwie 9 godzin pożar pochłonął blisko 6 tys. ha lasu oraz zniszczył 19 budynków gospodarczych i 3 gospodarstwa. Podczas akcji nikt nie zginął.
Las płonął w tempie 500–1000 hektarów na godzinę. Wiatr przerzucał palące się wierzchołki drzew na odległość nawet 200 metrów. Jak informowały Lasy Państwowe, w wyniku tego powstała burza ogniowa niemożliwa do opanowania ani z lądu, ani z powietrza, ponieważ zadymienie uniemożliwiało użycie samolotów. Ostatecznie żywioł został opanowany dzięki gwałtownej burzy z ulewnym deszczem, która przeszła nad Puszczą po północy. W akcji uczestniczyło 71 wozów strażackich, 7 samolotów i śmigłowiec. Pogorzelisko sprzątano do kwietnia 1994 r.
Trzeci pod względem wielkości okazał się pożar lasu w Biebrzańskim Parku Narodowym w 2020 r. Wybuchł on w drugiej połowie kwietnia i objął bagienne łąki oraz las w tzw. basenie środkowym Parku Narodowego. Był to największy pożar w historii tego parku - objął on powierzchnię 5,5 tys. ha, czyli niemal 10 proc. całego parku.
W wielodniowej akcji gaśniczej wzięło udział w sumie ok. 1,5 tys. strażaków zawodowych i ochotników wspieranych m.in. przez żołnierzy wojsk obrony terytorialnej, służby parkowe i leśne czy okolicznych mieszkańców. Używano samolotów i śmigłowców Lasów Państwowych, policji i SG.
Prokuratura Okręgowa w Białymstoku prowadziła śledztwo dotyczące okoliczności pożaru, gdzie przyjmowane były dwie główne hipotezy - umyślne bądź nieumyślne podpalenie. Biegły z zakresu pożarnictwa, powołany w tym postępowaniu, przyczynę pożaru opisał jako „noszącą cechy umyślnego zaprószenia ognia w kilku miejscach”. Ostatecznie śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie udało się ustalić sprawców podpalenia.
Kolejny względem wielkości był pożar Puszczy Bydgoskiej w 1992 r. Jak informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu ogień objął blisko 3 tys. ha borów między Gniewkowem a Cierpicami. Dopiero ulewa w nocy z 10 na 11 sierpnia pozwoliła opanować pożar. Zniszczenia oszacowano wtedy na 77 miliardy starych złotych strat.
Rekordowo duży okazał się także pożar w Nadleśnictwie Żagań z 1992 r. Ogień zajął powierzchnię 3 tys. ha, obejmując teren poligonu wojskowego. Wówczas w akcji gaśniczej uczestniczyło ponad 1,7 tys. strażaków, żołnierzy i leśników. Zaangażowanych zostało 120 jednostek straży pożarnej, 2 helikoptery, 6 dromaderów oraz 2 czołgi gaśnicze. Jak informuje Nadleśnictwo Żagań na swojej stronie internetowej pożar zatrzymano ok. 250m od czynnej wówczas bazy paliw CPN magazynującej ogromne ilości paliw płynnych. (PAP)
wm/ bst/ mark/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Pułtusk przed wodnym kryzysem
P Łk a w za wodę i mam. Ja mieć c.. Jj mnnie intetseuje czy ci maja problem. Problem to władza że wsi i oolestwip w Pułtusku. Czas rozpedzic tych udacznikow, pracuje do 20 wracam po 21 i mam się nie myć itd. Wyj.. Ne mam w tych nieudaczników, tyle lat nic tylko rozwalania pieniędzy podatnika. Tych rządzących Ch.. W że wsi trzeba się pozbyć.
Edi
15:34, 2026-05-06
Dramatyczna sytuacja w Pułtusku
Według informacji PWiK za powstałą sytuację najbardziej odpowiedzialni są mieszkańcy. Znaczący wzrost zużycia wody, której brakuje o zgrozo już z początkiem maja. W majowy weekend można było spędzić aktywnie czas i oprócz masowego grilowania tego masowego lania wody nie zauważyć w przydomowych ogródkach. Ze względu na ciśnienie najbardziej cierpią mieszkańcy górnej części miasta. Ciekawe, że w nowo powstałych blokowiskach najdalej położonych woda z kranu się lała. Więc ci "przypadkowi" przedstawiciele zarządu, jak "przypadkowi" zastępcy burmistrza najlepiej leją wodę w tym mieście. Szkoda, że nie za swoje pieniądze. Za moment pojawi się kolejny monitoring suszy, wiec zobaczymy jak te wypociny mają się do rzeczywistości, pamiętając że dane z tamtego roku były dobre.
Dramat
13:10, 2026-05-06
Dramatyczna sytuacja w Pułtusku
Za poprzedniej, krótkiej władzy na szefową PWiK powołano panią, która ewidentnie miała pojęcie i wizję jak poprawić stan pułtuskich wodociągów - o czym mówią często sami pracownicy. Niestety, pułtuski zaścianek wybrał inaczej, burmistrzem została sołtysowa Beata, a na szefową wodociągów powołała partyjną koleżankę, która ewidentnie nie ma pojęcia o tej robocie! Brawo Pułtusk!
swen
12:46, 2026-05-06
Dramatyczna sytuacja w Pułtusku
To miasto to dno
Xxx
12:36, 2026-05-06