Zamknij
WAŻNE

Dodaj komentarz

„Sajgon” po 17:00? Mieszkańcy mówią wprost o pułtuskich siłowniach

Jarosław Kopeć Jarosław Kopeć 11:38, 17.02.2026 Aktualizacja: 11:42, 17.02.2026
Skomentuj „Sajgon” po 17:00? Mieszkańcy mówią wprost o pułtuskich siłowniach Andrej Podobedov z Pixabay

Pułtusk coraz mocniej wchodzi w tryb „forma na lato”, a siłownie i kluby fitness pękają w szwach szczególnie po 17:00.

Sprawdziliśmy, gdzie mieszkańcy najczęściej ćwiczą, ile kosztuje trening i dlaczego w godzinach szczytu robi się tłoczno. Do tego już za kilka–naście dni do miasta dołączą dwa nowe „kluby wysiłkowe” przy ulicach Warszawskiej oraz Jana Pawła II.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}

Siłownia i klub fitness – co to właściwie jest?

Siłownia to w skrócie miejsce, gdzie trenuje się głównie na sprzęcie: wolne ciężary, maszyny, strefy cardio, czasem sauna albo zajęcia dodatkowe. Klub fitness idzie szerzej: oprócz sprzętu ma regularne zajęcia grupowe, grafik, instruktorów, a klimat bywa bardziej „społeczny” niż „samotny martwy ciąg”. W praktyce w Pułtusku te pojęcia często się mieszają, bo wiele obiektów jest hybrydą: masz salę z ciężarami i obok zajęcia typu zdrowy kręgosłup, mobility czy interwały. I tak, niezależnie od nazwy, większość ludzi i tak wpada po pracy, czyli wtedy, gdy jest największy tłok.

Pułtusk trenuje, ale wieczorami jest… no, gęsto

Z dyskusji mieszkańców (i zwykłej obserwacji) wynika jedno: w godzinach 17:00–20:30 w „klubach wysiłkowych” robi się najciaśniej. To wtedy spotykają się wszyscy: ci, którzy „tylko cardio”, ci, którzy „tylko siła”, oraz ci, którzy przyszli „na chwilę”, a wychodzą po godzinie, bo czekali na wolną ławkę.

Efekt? Zajęte szafki, kolejki do sprzętu, pełne sale i klasyczny fitnessowy ping-pong: ktoś wchodzi, widzi tłum, robi dwa ćwiczenia i udaje, że to był plan. Wybór w mieście jest jednak coraz większy, więc da się znaleźć miejsce pod swój styl treningu: od typowych siłowni, przez sporty walki, po studia treningu personalnego.

Popularne miejsca do ćwiczeń w Pułtusku (bez darmowej reklamy)

W mieście działają m.in. kluby w formule: siłownia + zajęcia fitness, miejsca łączące sporty walki i trening ogólnorozwojowy, a także studia treningu personalnego nastawione na pracę 1:1. Są też przestrzenie, które podchodzą bardziej „zdrowotnie”, czyli mieszają trening z elementami dietetyki, analizy składu ciała czy prozdrowotnego prowadzenia.

I ważna rzecz: nie podajemy adresów ani danych kontaktowych, bo w lokalnych realiach to byłaby gotowa, bezpłatna reklama. Nazwy miejsc i tak krążą w rozmowach mieszkańców oraz w social mediach, a kto ćwiczy, ten zwykle już wie, gdzie chodzi. My skupiamy się na trendzie: Pułtusk rośnie w siłę, dosłownie.

Ile kosztuje trening w Pułtusku? Orientacyjne stawki (bez ściemy)

Ceny zależą od standardu, pory dnia i tego, czy wchodzisz sam, czy ktoś ma cię pilnować, żebyś nie robił przysiadów jak żuraw na wietrze. My sprawdziliśmy 6. najpopularniejszych miejsc w Pułtusku:

Bez trenera (samodzielnie):

  • wejście jednorazowe / „godzina” w praktyce: ok. 20–40 zł
  • karnet miesięczny: ok. 120–220 zł
  • przeliczeniowo (jeśli trenujesz 8–12 razy w miesiącu): ok. 12–25 zł za trening

Z trenerem personalnym:

  • 1 trening (60 min): ok. 120–220 zł
  • pakiety 4–12 treningów zwykle schodzą niżej: ok. 100–180 zł za jednostkę
  • trening w duecie (czasem dostępny): ok. 70–130 zł od osoby

To są widełki rynkowe typowe dla mniejszych miast i okolic Mazowsza. W praktyce najtaniej wychodzi regularny karnet, a najdrożej „jednorazówki” i trening prowadzony 1:1.

Dwa nowe „kluby wysiłkowe” już za kilka–naście dni

Jak słyszymy z lokalnych rozmów i branżowych przecieków, już za kilka–naście dni w Pułtusku mają ruszyć dwa kolejne miejsca do ćwiczeń: jedno przy ulicy Warszawskiej, drugie przy Jana Pawła II. Jeśli to się potwierdzi w terminie, konkurencja zrobi swoje: więcej opcji, większa rotacja, a być może mniej tłoku w godzinach szczytu. Chociaż, znając ludzką naturę, wszyscy i tak przyjdą o 18:00, bo inaczej „się nie da”. Dla mieszkańców to jednak dobra wiadomość: dostępność treningu rośnie, a wybór nie kończy się na jednej szatni i jednym bieżnym marzeniu.

Jak uniknąć „sajgonu” po 17:00?

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Jeśli chcesz ćwiczyć w spokoju, najczęściej wygrywają trzy okna czasowe: rano (6:00–9:00), późne przedpołudnie (10:00–13:00) i późny wieczór (po 20:30). W godzinach szczytu lepiej planować trening „obwodowo”, czyli mieć wariant A/B na każde ćwiczenie, bo sprzęt bywa zajęty. Dla początkujących dobrym ruchem jest też 2–3 spotkania z trenerem, żeby nie uczyć się techniki z internetu i własnych błędów. A dla wszystkich: odrobina kultury, odkładanie ciężarów i nieduszenie szatni wodą kolońską. Tak, to też jest element „fit”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%