Kultura Pułtusk

Zamknij
WAŻNE

Dodaj komentarz

Małe szkoły, wielki problem. Samorządy z powiatu pułtuskiego staną przed wyborem

Jarosław Kopeć Jarosław Kopeć 08:53, 29.03.2026 Aktualizacja: 12:52, 27.03.2026
Skomentuj Pułtusk i okolice przed trudnymi decyzjami Juraj Varga z Pixabay

Ministerstwo Edukacji Narodowej prognozuje, że między rokiem szkolnym 2026/2027 a 2042/2043 liczba uczniów w polskim systemie oświaty spadnie o ponad 1,5 mln. To oznacza średni ubytek na poziomie około 110 tys. dzieci i młodzieży rocznie. Skutki tych zmian już dziś odczuwają samorządy, które coraz częściej muszą mierzyć się z kosztami utrzymania szkół przy malejącej liczbie uczniów.

Problem nie ominie także powiatu pułtuskiego, gdzie dane demograficzne wyraźnie pokazują kierunek zmian

Z danych GUS za 2024 rok wynika, że w powiecie pułtuskim działały 23 szkoły podstawowe dla dzieci i młodzieży bez szkół specjalnych, w których uczyło się 4 351 uczniów. Łącznie wszystkich szkół podstawowych było 24, a liczba uczniów wynosiła 4 422. W praktyce oznacza to, że obecnie w szkołach podstawowych na terenie powiatu uczy się około 4,4 tys. dzieci. To jeszcze poziom pozwalający utrzymać obecną sieć placówek, ale coraz wyraźniej widać, że kolejne lata mogą przynieść poważną presję na zmiany organizacyjne.

Urodzeń jest coraz mniej, a to zapowiedź problemów

Najważniejszym sygnałem ostrzegawczym są dane dotyczące urodzeń. W 2024 roku w powiecie pułtuskim odnotowano tylko 380 urodzeń żywych, przy ujemnym przyroście naturalnym na poziomie -237 oraz współczynniku dzietności 1,29. To szczególnie istotne z punktu widzenia przyszłości szkół podstawowych, ponieważ dzisiejsze noworodki będą uczniami klas pierwszych za sześć lub siedem lat. Tymczasem obecna średnia liczba uczniów przypadająca na jeden rocznik w podstawówkach jest wyraźnie wyższa niż obecne roczniki urodzeń.

Jeśli przyjąć, że w szkołach podstawowych bez szkół specjalnych uczy się dziś 4 351 uczniów, to daje to średnio około 544 uczniów na jeden rocznik przy ośmioklasowej strukturze szkoły.

Rocznik urodzeń z 2024 roku liczy tymczasem 380 dzieci, czyli mniej więcej o 30 procent mniej niż obecna średnia liczebność rocznika szkolnego. Nie jest to jeszcze formalna prognoza dla szkół, ale to bardzo mocny sygnał, że liczba uczniów w podstawówkach będzie spadać. Mówiąc brutalnie: matematyka robi tu za posłańca złych wiadomości.

Za 5 i 10 lat uczniów może być wyraźnie mniej

Przy założeniu, że liczba urodzeń w najbliższych latach pozostanie niska, nie nastąpi duży napływ rodzin z dziećmi, a struktura odpływu i dojazdów uczniów nie zmieni się radykalnie, można nakreślić realistyczny scenariusz dla szkół podstawowych w powiecie pułtuskim. Za około pięć lat liczba uczniów może spaść do poziomu 3,7-4,0 tys. dzieci. W tym okresie w systemie nadal będą obecne starsze, liczniejsze roczniki, ale coraz mocniej będzie widać wpływ mniejszych roczników w klasach I-IV.

W perspektywie około dziesięciu lat skala zmian może być jeszcze większa. Szacunkowo liczba uczniów w podstawówkach może wtedy wynosić już tylko około 3,1-3,5 tys. Oznaczałoby to spadek rzędu 20-30 procent względem obecnego poziomu wynoszącego 4,35-4,42 tys. uczniów. Dla samorządów byłby to nie tylko problem organizacyjny, ale również finansowy, bo koszty utrzymania szkół nie maleją proporcjonalnie do liczby dzieci.

Największa presja może pojawić się poza Pułtuskiem

Dodatkowo eksperymentalna prognoza ludności dla gmin Mazowsza do 2040 roku pokazuje, że większość gmin w powiecie pułtuskim ma tracić mieszkańców. Według tych szacunków Gzy mogą stracić 21,9 proc. ludności, Świercze 14,1 proc., Winnica 11,7 proc., Obryte 5,9 proc., a Pokrzywnica 5,2 proc. Wyjątkiem pozostaje Pułtusk, dla którego wskazano wzrost na poziomie 5,8 proc. To sugeruje, że największa presja na reorganizację sieci szkół może wystąpić właśnie w gminach wiejskich.

W praktyce oznacza to, że większe ośrodki będą mogły przyciągać uczniów z mniejszych miejscowości. Pułtusk oraz częściowo Winnica mogą utrzymać relatywnie stabilną liczbę dzieci w szkołach, podczas gdy mniejsze placówki w gminach takich jak Gzy, Świercze czy Obryte będą musiały mierzyć się z coraz trudniejszą sytuacją. W niektórych przypadkach może to oznaczać klasy liczące zaledwie po kilku uczniów lub konieczność łączenia oddziałów. A tego rodzice zwykle nie witają oklaskami.

Które gminy są dziś w najtrudniejszej sytuacji?

Szacunkowe dane dla gmin wiejskich pokazują, że obecnie najtrudniejsza sytuacja może dotyczyć Gzy gdzie liczba uczniów szkół podstawowych wynosi około 180-210 przy dwóch publicznych placówkach. To właśnie tam koszt utrzymania szkół w przeliczeniu na jedno dziecko może być najwyższy. Wyraźne tendencje spadkowe widoczne są również w Świerczach, gdzie utrzymanie dwóch szkół przy malejących rocznikach będzie coraz większym wyzwaniem.

Nieco lepiej wyglądają perspektywy w gminach Pokrzywnica i Zatory, które korzystają z położenia bliżej tras prowadzących w stronę aglomeracji warszawskiej. Napływ nowych mieszkańców może tam częściowo ograniczać spadki liczby uczniów. Z kolei Winnica dzięki skupieniu edukacji w większym zespole placówek może efektywniej zarządzać skutkami niżu demograficznego. Nie zmienia to jednak faktu, że cały powiat będzie musiał przygotować się na czas trudnych decyzji.

MEN zapowiada zmiany, samorządy patrzą na koszty

Do problemu odniosło się już ministerstwo finansów

W tej chwili w Polsce funkcjonuje 131 szkół, w których uczy się poniżej 25 dzieci, a uczniowie z ponad 230 szkół mieszczą się w przedziale liczebnym 25–50. To są bardzo małe szkoły. Niemniej dla małej miejscowości, dla wsi, szkoła stanowi centrum życia. Kiedy nie ma szkoły, nie ma też powodów, by w danej miejscowości się osiedlać i żyć. Szkoła pełni też inne funkcje w centralnym myśleniu o miejscowości. Oczywiście widzimy też tendencję samorządów do uważnego przyglądania się inwestycjom w oświatę i kalkulacjom.

MEN chce dać samorządom możliwość szerszego wykorzystywania budynków szkolnych także do innych celów niż edukacyjne. Obowiązkowe mają stać się również konsultacje z rodzicami w przypadku zamiaru likwidacji szkoły. Dla powiatu pułtuskiego to sygnał, że dyskusja o przyszłości lokalnej sieci szkół będzie wracać coraz częściej. I raczej nie będzie to rozmowa łatwa, bo szkoła na wsi to nie tylko budynek, ale często centrum życia całej miejscowości.

Najważniejsze wyzwania dla powiatu pułtuskiego

W najbliższych latach samorządy mogą stanąć przed trzema głównymi problemami. Pierwszym będzie łączenie klas w małych szkołach, co pozwala ograniczać koszty, ale budzi sprzeciw części rodziców. Drugim będzie transport, bo przy reorganizacji sieci placówek coraz większe znaczenie będzie miał dowóz dzieci do większych szkół. Trzecim wyzwaniem stanie się sytuacja nauczycieli, którzy coraz częściej mogą być zmuszeni do uzupełniania etatów w kilku szkołach jednocześnie.

Dziś nie ma jeszcze mowy o jednej, przesądzonej mapie likwidacji czy przekształceń szkół w powiecie pułtuskim. Widać jednak wyraźnie, że niż demograficzny przestaje być abstrakcyjnym problemem z raportów, a staje się realnym wyzwaniem dla lokalnych gmin. Jeżeli obecne trendy się utrzymają, to za kilka lat dyskusja o przyszłości szkół podstawowych w powiecie pułtuskim może być jedną z najważniejszych debat samorządowych. I jak zwykle liczby są bezlitosne, nawet jeśli politycy próbują mówić o nich łagodnym tonem.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%