Powodem jest niski poziom wody oraz ograniczone możliwości jej poboru, co bezpośrednio zagraża ciągłości dostaw dla mieszkańców.
To nie jest zwykły apel o rozsądek, jaki samorządy publikują co roku przy pierwszym większym upale. Tym razem problem dotyczy samego serca miejskiego systemu wodociągowego, czyli SUW przy ul. Kościuszki, zasilającej wodociąg grupowy „Pułtusk”. Jeśli zużycie nie spadnie, w mieście mogą pojawić się czasowe przerwy w dostawie wody.
PWiK apeluje o natychmiastowe ograniczenie zużycia wody do niezbędnego minimum. Szczególnie chodzi o zaprzestanie podlewania ogródków, trawników i terenów zielonych, a także unikanie wszystkich działań powodujących zwiększony pobór. Krótko mówiąc: teraz nie jest moment na ratowanie idealnego trawnika, gdy całe miasto może mieć problem z wodą w kranie.
::news{"type":"see-also","item":"38489"}
Główna Stacja Uzdatniania Wody w Pułtusku znajduje się przy zbiegu ulic Kościuszki i Zastodolnej. Ujęcie komunalne opiera się na wodach podziemnych czwartorzędowych, a wodociąg grupowy „Pułtusk” zaopatruje miasto oraz miejscowości Jeżewo, Kacice, Płocochowo i Lipniki Stare. Według dokumentów planistycznych zatwierdzone zasoby eksploatacyjne ujęcia wynoszą 639 m³/h.
Pozwolenie wodnoprawne wskazywało średni pobór na poziomie 4 905 m³/dobę oraz maksymalny dobowy pobór 7 358 m³/dobę. W dokumentach pojawia się również informacja o maksymalnej wydajności SUW na poziomie 15 000 m³/dobę, przy czym w praktyce stacja pracowała z wydajnością około 4 000 m³/dobę. Na terenie stacji znajdują się także dwa zbiorniki retencyjne po 2 000 m³ każdy.
Na pierwszy rzut oka liczby mogą wyglądać uspokajająco. Problem polega jednak na tym, że wodociąg nie działa „na papierze”, tylko na realnych studniach, pompach, filtrach i urządzeniach, które muszą każdego dnia utrzymać ciśnienie w sieci. A tu sytuacja wygląda znacznie gorzej.
Pułtuska SUW została zbudowana w latach 80. i ma już ponad 40 lat. Według raportu stacja jest przestarzała, pracuje na granicy możliwości i wymaga gruntownej modernizacji albo całkowitej wymiany. Szacowany koszt modernizacji wskazywano na około 15 mln zł, a budowy nowej stacji na około 20 mln zł.
Jeszcze poważniej wygląda sytuacja studni głębinowych. PWiK korzysta z sześciu przestarzałych studni, których wydajność miała spaść z około 100–120 m³/h do około 50 m³/h. Większość z nich ma 27–39 lat, podczas gdy przewidywany okres eksploatacji określano na około 25 lat.
Spadek wydajności ze 100–120 m³/h do 50 m³/h jest typowym objawem starzenia się ujęć głębinowych. Przekroczenie czasu eksploatacji o blisko 15 lat (39 lat pracy przy normie 25) to balansowanie na krawędzi awarii.
Oznacza to, że Pułtusk formalnie dysponuje znaczącymi zasobami, ale realne możliwości poboru są ograniczane przez stan infrastruktury. To trochę jak mieć w garażu ciężarówkę, która teoretycznie przewiezie wszystko, ale odpala tylko wtedy, gdy akurat ma dobry humor. W przypadku wodociągów taki „humor” techniki może oznaczać spadki ciśnienia albo brak wody.
Najważniejsze dla Pułtuska są czwartorzędowe wody podziemne. Użytkowa warstwa wodonośna w rejonie doliny Narwi występuje zwykle na głębokości około 30–40 metrów pod powierzchnią terenu. To właśnie w dolinie Narwi panują najkorzystniejsze warunki dla zaopatrzenia miasta w wodę.
Dokumenty wskazują jednak, że gmina Pułtusk nie należy do obszarów szczególnie bogatych w czwartorzędowe wody podziemne. Na większości terenu możliwa wydajność pojedynczej studni wynosi 10–30 m³/h, natomiast w rejonie ujęcia komunalnego w Pułtusku uzyskano wydajność jednej studni na poziomie 122 m³/h. To pokazuje, że miejskie ujęcie ma lokalnie dobre warunki, ale nie oznacza niewyczerpalnych zasobów.
Głębiej występują także wody trzeciorzędowe, w tym poziomy oligoceńskie. Jeden z nich, położony na głębokości ponad 250 metrów, opisywany jest jako woda wysokiej jakości i przydatna do celów komunalnych. To jednak nie rozwiązuje bieżącego problemu SUW, który dotyczy obecnie eksploatowanej infrastruktury i możliwości poboru tu i teraz.
WPU24 od jesieni opisuje problem niżówki hydrologicznej i hydrogeologicznej, czyli długotrwałego obniżania się poziomu wód powierzchniowych i podziemnych. To zjawisko nie uderza spektakularnie jak burza czy powódź, więc bywa lekceważone. Niestety działa po cichu: obniża poziom wód, ogranicza zasilanie studni i zwiększa ryzyko problemów z lokalnymi ujęciami.
::news{"type":"see-also","item":"37470"}
Państwowy Instytut Geologiczny wskazywał w prognozie na maj 2026 roku, że przy deficycie opadów niżówka hydrogeologiczna może występować regionalnie między innymi w województwie mazowieckim. Z kolei IMGW informowało na początku maja, że na rzekach w Polsce przeważać będzie strefa wody niskiej, a zagrożenie niżówką hydrologiczną będzie wzrastać. Dla Pułtuska, położonego nad Narwią i korzystającego z lokalnych zasobów podziemnych, to sygnał ostrzegawczy, którego nie da się już upchnąć między rutynowe komunikaty.
Niżówka nie oznacza automatycznie, że woda znika z dnia na dzień. Oznacza jednak, że system wodny ma coraz mniejszy margines bezpieczeństwa. Gdy do tego dochodzi zwiększony pobór wody przez mieszkańców, podlewanie ogrodów, napełnianie basenów i wysokie temperatury, miejska infrastruktura zaczyna działać na granicy wytrzymałości.
Na terenie gminy funkcjonują również inne stacje i ujęcia, między innymi w Trzcińcu, Lipie i Ponikwi. SUW Trzciniec ma zatwierdzone zasoby na poziomie 80 m³/h, SUW Lipa 50 m³/h, a w Ponikwi funkcjonują studnie o głębokości 17,5 m i 19 m, każda o wydajności około 15 m³/h. Te obiekty mają jednak znaczenie lokalne i nie zastępują głównego systemu zaopatrującego Pułtusk.
Najważniejszy wniosek jest prosty: Pułtusk nie jest miastem całkowicie pozbawionym zasobów wody, ale obecnie coraz większym problemem stają się możliwości ich bezpiecznego i stabilnego poboru. Stare studnie, przeciążona SUW, zwiększony pobór oraz niżówka tworzą razem mieszankę, która może skończyć się przerwami w dostawie wody. To nie jest już teoretyczne ryzyko z raportu, tylko realny komunikat do mieszkańców.
W tej sytuacji każda decyzja ma znaczenie. Podlewanie ogrodu wodą z sieci w momencie alarmu to nie prywatna sprawa, tylko dokładanie obciążenia do systemu, z którego korzystają wszyscy. Jeżeli zużycie nie spadnie, konsekwencje mogą odczuć całe osiedla, bloki, domy jednorodzinne, szkoły, sklepy i instytucje.
Pułtusk potrzebuje dziś natychmiastowego ograniczenia poboru wody oraz poważnej rozmowy o inwestycjach w miejską infrastrukturę wodociągową. Doraźne apele pomogą tylko wtedy, gdy mieszkańcy naprawdę je potraktują serio. Bo kiedy w kranie zabraknie wody, będzie już za późno na odkrywcze wnioski, że może jednak nie trzeba było podlewać trawnika jak pola ryżowego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rozwody bez sądu wstrzymane. Decyzja zapadła
Prezydent Polski jest inteligentnym człowiekiem tak jak jego wyborcy. Nie pozwolił na to aby *%#)!& lewackie szmaty hurtowo wielorazowo hajtały się z murzynami turbanami i innymi nielegalsami tylko po to aby oni zdobywali obywatelstwo Polskie i legalizowali pobyt w Polsce. Szacun
Złoty Rydwan
13:15, 2026-05-05
To zmieni Pułtusk na lata
Opowieści z mchu i paproci. Dotychczas to koparki tylko muł wyciągają z kanału i tyle. Czy aż tyle?
Złoty Rydwan
13:03, 2026-05-05
Pożar hałdy plastikowych śmieci w Nowym Modlinie
Tak się teraz utylizuje plastik?
Złoty Rydwan
13:00, 2026-05-05
Co planują na Grądach w Grabówcu?
W trakcie tego unieszkodliwiania dziwnym zbiegiem okoliczności często powstaje pożar, niekoniecznie skutkiem tzw. samozapłonu - dlatego ważna jest odległość tej działki od najbliższego terenu leśnego.
gajowy
12:24, 2026-05-05