12 grudnia obchodzony jest Dzień Poinsecji, zwanej także gwiazdą betlejemską, a fachowo wilczomleczem nadobnym (Euphorbia pulcherrima). Gatunek ten pochodzi z Meksyku i Gwatemali, gdzie dorasta nawet do 4-5 metrów wysokości i ma postać okazałego krzewu. Do Stanów Zjednoczonych trafił w XIX w. przywieziony przez ambasadora Joela Robertsa Poinsetta, któremu zawdzięcza swoje angielskie określenie.
Gwiazda betlejemska, popularna roślina okresu świąt, nie kwitnie na czerwono; w środowisku naturalnym dorasta do kilku metrów wysokości, wykazuje liczne właściwości lecznicze, ale może także wywołać lekkie dolegliwości - wyjaśnił Piotr Dobrzyński z Ogrodu Botanicznego UW.
Ogromną popularność roślina zyskała jednak dopiero w XX w., kiedy zaczęto traktować ją jako jeden z symboli świąt Bożego Narodzenia.
- Wzięło się to stąd, że ta roślina, aby zakwitnąć, potrzebuje krótkiego dnia, a konkretnie około dwóch miesięcy z długimi nocami, trwającymi co najmniej 12-14 godzin. W naszej strefie klimatycznej pełnia jej kwitnienia przypada więc na koniec listopada i początek grudnia - wyjaśnił PAP Piotr Dobrzyński, kurator kolekcji roślin szklarniowych w Ogrodzie Botanicznym UW w Warszawie.
Jak dodał, warunki takie panują w naturalnym środowisku jej występowania, gdzie roczne wahania długości dnia i nocy są bardzo małe, co sprawia, że może kwitnąć cały rok. W Europie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, gdzie jest najpopularniejsza, zgrywa się to zaś z terminem świąt.
Na świecie istnieje ponad 100 odmian poinsecji różniących się wielkością, formą oraz barwą przylistków. Mogą przybierać kolory od klasycznej czerwieni, przez róż, odcienie morelowe i żółte, aż po biel. Znane są również rośliny dwukolorowe, nakrapiane i marmurkowe.
Są to jednak odmiany otrzymane przez hodowców, ponieważ w naturze poisencja występuje wyłącznie w formie czerwonej. Również kompaktowy rozmiar okazów, które są dostępne w sklepach, uzyskuje się przez odpowiednie zabiegi uprawowe, mające na celu skarlenie.
- Rośliny, które mamy w domach, są skarlone, bo naturalnie dorastają do kilku metrów. Ponieważ producenci stosują różne substancje ograniczające wzrost, doniczkowe poinsecje zwykle osiągają wysokość do 30 cm - powiedział Piotr Dobrzyński.
Jak poinformował, w szklarni Ogrodu Botanicznego UW rośnie jednak wilczomlecz nadobny o rozmiarach krzewu, który wyglądem przypomina rośliny występujące w naturze.
Morfologia poisencji, jak również innych wilczomleczowatych, jest bardzo nietypowa. Charakterystyczne barwne elementy występujące w jej górnej części nie są wcale kwiatami, jak uważa wiele osób - są to szczytowe podkwiatowe liście tzw. przysadki, zebrane w rozetę okalającą niepozorne kwiaty i przebarwiające się na intensywne kolory. - W naturze mają wabić owady zapylające - zaznaczył Piotr Dobrzyński.
Prawdziwe kwiaty są bardzo drobne, niepozorne i żółtawe. Kwiatostan, zwany cyjacjum, jest zlokalizowany w centrum rozety liści podkwiatowych, a składa się z bezpłatkowego kwiatu żeńskiego z pojedynczym słupkiem oraz 25-30 kwiatów męskich z pojedynczymi pręcikami.
- Same kwiaty nie byłyby w stanie zwabić owada, dlatego funkcję tę przejęły liście podkwiatowe - powiedział ogrodnik.
Mimo że wiele osób traktuje poinsecję jako roślinę jednorazową i wyrzuca ją po świętach, jest ona wieloletnia. Przy odpowiedniej pielęgnacji, zapewnieniu jasnego stanowiska, umiarkowanej temperatury i unikania przesuszenia, może przetrwać kilka lat, a nawet ponownie zakwitnąć w kolejnych sezonach.
Poisencje są także ciekawe ze względu na swoje właściwości. Aztekowie nadawali im znaczenie symboliczne, w Meksyku i Gwatemali były wykorzystywane do celów leczniczych.
Produkowany przez nie mleczny sok stosowano jako środek na zmiany skórne i bóle zębów, a także jako krem do golenia. Z przylistków uzyskiwano czerwony barwnik. Napary z liści i kwiatów podawano m.in. przy kaszlu, bólu gardła, a nawet jako środek zwiększający laktację. Współczesne badania wykazały również właściwości bakteriobójcze alkoholowych ekstraktów z poisencji.
Biały sok jest jednak drażniący, przez co u osób wrażliwych może powodować reakcje alergiczne. - Jeśli roślina nie jest uszkodzona i nie wydziela soku, nie stanowi zagrożenia dla ludzi ani zwierząt. Problem pojawia się dopiero przy kontakcie z sokiem, ponieważ zawiera on lateks, który może mieć właściwości podrażniające skórę i błony śluzowe jamy ustnej - podkreślił Piotr Dobrzyński.
U części osób kontakt z sokiem może powodować zaczerwienienie i pieczenie skóry, rzadko nudności.
Wbrew obiegowym opiniom poinsecja nie jest rośliną silnie trującą. Jej spożycie przez ludzi, koty czy psy zwykle nie prowadzi do poważnych zatruć, choć może wywołać łagodne podrażnienie jamy ustnej, ślinotok lub przejściowe dolegliwości żołądkowo-jelitowe.
Katarzyna Czechowicz (PAP)
kap/ zan/ mow/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rząd przyjął nowe przepisy przeciw szarlatanom
Szpitale dostają pieniądze na planowane usługi zgodnie z umowami, lekarze zarówno Ci na etacie jak i na kontrakcie dostają pieniądze od szpitali. Obsługa pielęgniarska, salowe, wspierający, administracja na etatach dostają pieniadze, ale ci na samozatrudnieni, i na smieciowkach już niekoniecznie (taką formę zatrudnienia obsługi preferuje Gajda i gajdamedy). Niektóre szpitale wg własnego widzimisię decydują się wstrzymywać zabiegi pacjentów oczekujących robiąc sobie pożyczkę krótkoterminową z pieniędzy funduszu na te usługi, bo nie otrzymali zielonego światła ani kasy na realizacje ponadkontraktowe od nfz. Szpitale robią sobie z pacjentów zakładników przed opinią publiczną, NIL i NFZ. Jeśli budowlaniec bierze kasę z góry od nowego klienta to ma mu realizować usługę, a nie kompensować sobie zaległości w płatnościach za zrealizowane usługi poprzednim klientom.
homda
19:53, 2026-05-15
Rząd przyjął nowe przepisy przeciw szarlatanom
NFZ trwoni miliardy na własną administrację, szpitale nie dostają pieniędzy, pacjenci płacą ogromne pieniądze za prywatne wizyty... a mimo tego dają jeszcze miliony na owsiki i inne fundacje-wyłudzacje. Czyli pieniędzy w kieszeniach nie brakuje. Skoro mają tak dużo, to trzeba ich łupać! - to motto cwaniaków.
Tak nawiasem...
10:02, 2026-05-15
Rząd przyjął nowe przepisy przeciw szarlatanom
A ci z dyplomami i wykształceniem, którzy popełnią kardynalne błędy lekarskie, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności? Albo imigranci-lekarze, którzy nie znają języka polskiego, ale legalnie leczą za wielkie pieniądze? Papiery są ważniejsze od rezultatów leczenie. Niektóre pewnie kupione. Kiedyś znajomy gangster chwalił się - Bryka jest kradziona, ale prawo jazdy to kupiłem.
Tak nawiasem...
09:53, 2026-05-15
Koniec taniego paliwa? Minister podał termin CPN
Polaczku przestań fantazjować, czy doczytałeś, że musieliśmy przewozić te paliwo na własny koszt, czy nie doczytałeś jakie to są potężne ilości paliwa z czego Orlen nie ma przychodu i dziurę budżetową łata podwyżką ceny paliwa dla Polaków? Czy lektorat tvn-owskich półgłówków to rozumie?
Złoty Rydwan
09:21, 2026-05-15