Placówka tłumaczy, że chce chronić prywatność najmłodszych i ograniczyć presję związaną z obecnością kamer i telefonów. Czy to dobry kierunek w czasach, gdy wiele instytucji promuje się głównie poprzez zdjęcia dzieci w internecie?
Przedszkole Miniland w Pułtusku od kilku lat funkcjonuje jako prywatna placówka opiekuńczo-edukacyjna dla najmłodszych mieszkańców miasta i okolic. Rodzice cenią je przede wszystkim za kameralną atmosferę, zajęcia rozwijające kreatywność dzieci oraz indywidualne podejście do podopiecznych.
Placówka regularnie dzieliła się w internecie zdjęciami z wydarzeń, zajęć edukacyjnych czy uroczystości przedszkolnych. W ostatnim czasie rodzice mogli jednak zauważyć, że takich publikacji jest znacznie mniej. Jak tłumaczą przedstawiciele Minilandu, jest to świadoma decyzja wynikająca z troski o dzieci.
W opublikowanym komunikacie przedszkole podkreśla, że w świecie przesyconym mediami społecznościowymi chce znaleźć równowagę między informowaniem rodziców a ochroną prywatności dzieci.
Placówka zaznacza, że nie chce traktować wizerunku najmłodszych jako narzędzia marketingowego. Zamiast skupiać się na fotografowaniu i nagrywaniu zajęć, pracownicy wolą poświęcić więcej czasu na pracę z dziećmi i ich potrzeby. Podkreślono również, że przedszkolaki nie powinny czuć presji ciągłego pozowania do zdjęć czy nagrań.
::reaction{"type":"thumbs","item":"36824"}
Jednocześnie Miniland zapowiada, że nie zrezygnuje całkowicie z publikacji materiałów z życia przedszkola, jednak będą one pojawiać się rzadziej i z większym umiarem.
Warto przypomnieć, że publikowanie wizerunku dziecka w internecie podlega określonym zasadom prawnym. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego oraz RODO, rozpowszechnianie wizerunku osoby wymaga jej zgody, a w przypadku dzieci – zgody rodziców lub opiekunów prawnych.
Placówki edukacyjne mogą publikować zdjęcia dzieci tylko wtedy, gdy posiadają odpowiednie zgody. W praktyce najczęściej są one podpisywane przez rodziców podczas zapisu dziecka do przedszkola lub szkoły. Nawet wtedy instytucje powinny zachować szczególną ostrożność i dbać o bezpieczeństwo danych oraz prywatność najmłodszych.
Coraz więcej ekspertów zwraca uwagę, że nadmierne publikowanie zdjęć dzieci w sieci może prowadzić do tzw. sharentingu, czyli nadmiernego dzielenia się wizerunkiem dziecka w internecie.
Decyzja przedszkola Miniland może być dla wielu rodziców ciekawym sygnałem, że nawet w czasach mediów społecznościowych można postawić na większą prywatność i spokój dzieci.
Placówka podkreśla, że najważniejsze jest bezpieczeństwo i komfort przedszkolaków. W świecie, w którym niemal każda aktywność trafia do internetu, takie podejście może być dla części rodziców powiewem normalności.
A jakie jest Wasze zdanie?
Czy przedszkola powinny publikować więcej zdjęć z życia placówki, czy raczej ograniczać obecność dzieci w internecie?
Ja12:12, 09.03.2026
Mądra decyzja.
M.G.18:21, 10.03.2026
Popieram.
Pozostałe komentarze
Rodzic14:21, 09.03.2026
Rodzice dostają duzo zdjęć dzieci wiec nie ma potrzeby ich dodatkowo publikowania na stronie :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Czy Wigilia Paschalna zastępuje Rezurekcję?
Ludzie nie rozumieją różnice między starym a nowym testamentem a co dopiero szczegóły.
Czas
18:19, 2026-04-04
Rondo, chodniki i nowe jezdnie!
Niemożliwe! Przecież wszystko wstrzymał i rozkradł TFUSK z KOŁALICJO!!1! Złotodvpny Rydwanik tak powiedział przecież to tak jest. Na respublice tv chwała wielkiej rosji - tak mówili
Puł tusk
23:41, 2026-04-03
Pacjenci z powiatu pułtuskiego powinni przeczytać
Ciekawe o ile miesięcy byśmy dluzej pociągnęli, gdyby nie konieczność zaplaty żydowskiemu Pfizerowi dogadanwmu przez PiS Morawieckiego. 6 000 000 000 PLN za szczepionki których nie odebraliśmy a musimy zapłacić dzieci indolencji rządów PiS
sun tsu
23:38, 2026-04-03
Pacjenci z powiatu pułtuskiego powinni przeczytać
Czyli nie dostanę tych usług których nigdy nie dostanę? Wow, ale różnica. Wieksze limity na studia lekarskie, bo czymze jest 500 zl za 10 minut w gabinecie. Niech jadooo!!! Filcyjnie pozatruudniani, jednoczesnie w kilku miejscach dyzury. Nagle NFZ mowi basta w marcu a nie w sieepniu i wrześniu jak zawsze od 20? 25 lat? Od kiedy zniknęły książeczki rumowskie to wygląda identycznie z limitami i umowami NFZ. Kasta niech zwolni miejsca na studia, wtedy bialorusin pijany z Ukrainką Cie nie zabiją koszac kilka tysi za dyżur
lelo
23:35, 2026-04-03