Zamknij
WAŻNE

Dodaj komentarz

Pułtusk biały cały dzień. I nagle definicja psuje całą zimę

Jarosław Kopeć Jarosław Kopeć 18:13, 17.02.2026 Aktualizacja: 18:13, 17.02.2026
Skomentuj Pułtusk biały cały dzień. I nagle definicja psuje całą zimę Pułtusk biały od rana. A „pokrywa śnieżna”?

Od rana w Pułtusku pada śnieg i „na gołe oko” robi się coraz bielej. Problem w tym, że meteorologia ma swoją bezlitosną definicję: pokrywa śnieżna to dopiero >1 cm i ponad 50% pokrycia powierzchni.

Sprawdzamy, czy dzisiejsze opady to już zima z prawdziwego zdarzenia, czy tylko biały kamuflaż na chwilę.

[POGODA]1771348212730[/POGODA]

Zima „na oko” kontra zima „w tabelce”

Od rana w Pułtusku śnieg leci jakby chciał nadrobić zaległości całej zimy, a wieczorem wcale nie wygląda na to, żeby miał odpuścić. Na chodnikach i trawnikach robi się biało, a kierowcy zaczynają przypominać sobie, że hamulec to nie pilot od telewizora. I wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że „na gołe oko” to nie jest jednostka w systemie SI. Meteorolodzy patrzą na śnieg inaczej: mniej romantycznie, za to bardziej bezlitośnie.

Definicja, która psuje zabawę

Zgodnie z definicją pokrywa śnieżna to warstwa śniegu o grubości powyżej 1 cm i pokrywająca obserwowaną powierzchnię powyżej 50%. Innymi słowy: jeśli śnieg jest, ale patchworkowo, miejscami zniknął, rozjechały go auta albo wiatr wyczyścił połowę placu, to w papierach dalej może być „nic wielkiego”. Śnieg potrafi wyglądać na „sporo”, a jednocześnie nie spełniać kryteriów, bo jest mokry, ubity, topnieje od dołu albo zwyczajnie nie trzyma ciągłości. Zima w Pułtusku może więc istnieć w dwóch równoległych światach: realnym i statystycznym.

Co mówi meteorologiczna rzeczywistość o dzisiejszym opadzie?

Dzisiejsze warunki to raczej ciągłe, ale niewielkie opady, które często dają efekt „bielutko”, zanim zdążą uzbierać pełny centymetr równo na całej powierzchni. Jeśli śnieg spada drobno i długo, potrafi robić wrażenie większego, bo wszędzie go widać, ale miarka bywa mniej entuzjastyczna. Do tego dochodzi temperatura przy gruncie: nawet przy mrozie w powietrzu nawierzchnie (zwłaszcza asfalt) potrafią zjadać świeży opad jak ciepła patelnia. Efekt: śnieg pada i widać go dużo, a „pokrywa śnieżna” w rozumieniu pomiarów nadal może nie zostać oficjalnie odnotowana.

Dlaczego to ważne i skąd brać pewność?

Bo „pokrywa śnieżna” w raportach to nie opinia, tylko konkret: pomiar i spełnienie progu. Najpewniejszy obraz daje odczyt z najbliższych punktów pomiarowych i komunikaty instytucji takich jak IMGW-PIB, a nie to, że sąsiad już lepi bałwana. I tu jest cała pułtuska magia: możesz odśnieżyć podjazd, a w meteorologii dalej będzie „brak pokrywy”, bo śnieg nie przykrył ponad połowy powierzchni albo nie przekroczył 1 cm. Brutalne? Tak. Prawdziwe? Zazwyczaj też.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%