Ponad 3 tysiące kontroli w całej Polsce i wyniki, które mogą zaskoczyć. UOKiK sprawdził, jak sklepy i punkty usługowe informują o cenach. W wielu przypadkach rzeczywistość wygląda inaczej, niż widzą to klienci przy półce.
Kontrole przeprowadzone przez Inspekcję Handlową na zlecenie UOKiK pokazują obraz, który może zaskoczyć wielu klientów. Sprawdzono 3026 przedsiębiorców w całej Polsce – od sklepów, przez duże sieci handlowe, po punkty usługowe, stacje paliw i hotele. Łącznie pod lupę trafiło 461 437 produktów.
Efekt? Aż 1462 przedsiębiorców, czyli niemal połowa, nieprawidłowo informowała o cenach.
Najczęstszy problem był zaskakująco prosty – ceny po prostu… nie było. Klient nie wiedział, ile zapłaci za produkt, dopóki nie zapytał sprzedawcy albo nie podszedł do kasy. Brakowało też cen jednostkowych, czyli informacji za litr, kilogram czy sztukę, które pozwalają realnie porównać produkty.
Inspektorzy przyjrzeli się też promocjom – i tutaj problem okazał się jeszcze poważniejszy. W 60 001 przypadkach, czyli przy około 13 proc. produktów, stwierdzono różnego rodzaju nieprawidłowości.
Często brakowało informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką, co jest dziś obowiązkiem. Bez tego klient nie jest w stanie ocenić, czy promocja faktycznie jest okazją.
W punktach usługowych sytuacja wyglądała podobnie. Zamiast konkretnych kwot pojawiały się widełki cenowe „od–do”, co – jak podkreśla UOKiK – jest niedozwolone. Klient powinien wiedzieć z góry, ile zapłaci za usługę, bez zgadywania i bez doprecyzowywania przy kasie.
Na problem zwraca uwagę prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, który podkreśla, że chodzi o jedno z podstawowych praw konsumenta.
– Zanim konsument włoży produkt do koszyka czy skorzysta z usługi, musi wiedzieć ile zapłaci, bez dopytywania sprzedawcy. Jak wynika z kontroli Inspekcji Handlowej, przedsiębiorcy nie zawsze wywiązują się z tego obowiązku. Łamali tym samym podstawowe prawo konsumenckie, czyli prawo do informacji. Cena musi być czytelna, jednoznaczna i ostateczna. Niedozwolone są widełki cenowe „od-do” – mówi prezes UOKiK.
Kontrole nie skończyły się tylko na uwagach. Inspekcja Handlowa wydała 899 decyzji, a łączna kwota kar przekroczyła 1,2 mln zł.
Część firm poprawiła błędy jeszcze w trakcie kontroli, ale dane pokazują jasno – problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, tylko dużej części rynku.
UOKiK jasno wskazuje, co powinno być standardem w każdym sklepie i punkcie usługowym. Klient musi widzieć cenę produktu lub usługi bez pytania sprzedawcy – na półce, przy towarze albo w widocznym cenniku. Cena ma być jednoznaczna i ostateczna, czyli zawierać wszystkie podatki i nie pozostawiać miejsca na domysły.
Obowiązkowe jest także podawanie ceny jednostkowej – za litr, kilogram, metr czy sztukę – tak, aby klient mógł łatwo porównać produkty. W przypadku usług, np. u fryzjera, mechanika czy w salonie kosmetycznym, musi być dostępny konkretny cennik. Niedozwolone są widełki „od–do”, bo klient powinien z góry wiedzieć, ile zapłaci.
Przepisy regulują też promocje. Przy każdej obniżce trzeba wskazać najniższą cenę z 30 dni przed jej wprowadzeniem. To właśnie ta wartość jest punktem odniesienia, który pozwala ocenić, czy oferta rzeczywiście jest korzystna.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wpu24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Demolka i kradzieże w Pułtusku! Sprawca wpadł
PDW
Magdalena
12:45, 2026-03-26
Pomoc dla obywateli Ukrainy zredukowana
To i tak mało bo to co żeśmy tam włożyli jest nie do odzyskania.
Czas
19:14, 2026-03-25
Mazowsze chce ułatwić takie inwestycje
Następny odcinek ścieżki rowerowej przy ulicy Wyszkowskiej - teraz do Gładczyna - przy takim wsparciu, to jak bułka z masłem.
miszcz
11:12, 2026-03-25
Na tej mapie Pułtuska nie znajdziesz
Na tej mapie Pułtusk powinien być wyróżniony szczególną, indywidualną barwą. Co urząd, co spółka, cokolwiek z gminą lub powiatem związane - wszędzie krewni, dzieci, wnuki, synowe, zięciowie, ciotki, pociotki, wujkowie etc. etc. etc. A gdy tych brakuje - znajomi króliczka, gdy tylko nadarzy się okazja. Pajęczyna kumoterskich powiązań rodzinno-partyjniackich. Ostatnia próba nowego, zmasowanego desantu znajomych innego króliczka, była za czasów Pani Komisarzycy z PO. Swoją drogą ciekawe, jak bez gminnej kasy wiedzie się teraz niektórym tuzom tamtych czasów, np. Pani Komisarz, Panu (pseudo) Sekretarzowi Miasta, Panu Kierownikowi od promocji miasta? Wtedy wszędzie, gdy coś się w mieście działo lub dziać miało, pełno ich było, za to teraz ani widu, ani słychu. A Pani Prezes PWiK, wybitna specjalistka od seksu, obecnie w której gminie uzdrawia wodociągi? Ktoś widział, słyszał, wie?
Puł Tusk
15:05, 2026-03-24